sobota, 11 października 2014

Szybki post - maska kawowo - chili

Wybaczcie, że na blogu nie pojawia się ostatnio nic nowego. Zaczął się rok szkolny - znowu mnóstwo nauki i zwyczajny brak czasu. Z tego też powodu jestem zmuszona napisać tylko jeden króciutki post.
Dziś przybywam do was z pomysłem na maskę, którą "wykreowałam" tydzień temu. Z założenia miała to być troszkę odmieniona maska kawowa. Bałam się, że kawa znacznie przyciemni moje włosy, a skoro już mają ciemnieć to na rudo! Wiadomo, że papryka "przyrudza" włosy i nadaje im miedzianego blasku. Postanowiłam wypróbować inną, najciekawszą chyba odmianę papryki - chili.
Podstawą maski są oczywiście wymienione wyżej kawa i chili.
Czyli...
  • 2 łyżeczki kawy
  • przyprawa chili (ja dodałam kamisową)
  • woda
  • ... czego dusza zapragnie :)
Pierwsze co to zaparzenie kawy. Należy zalać ją jak najmniejszą ilością wody, by potem nie spływała z włosów. Krok drugi to dosypanie chili (nie patrzyłam ile sypię, ale zakładam, że są to ok. 2 łyżeczki) i innych składników, które modyfikuję w zależności od zachcianki.
Oprócz pierwszych trzech dodałam łyżeczkę oleju kokosowego i odrobinę siemienia lnianego. Ponadto łyżeczkę maski Latte (ma przepiękny zapach, który niestety pozostałe składniki eliminują), choć wolę z nią uważać - moje włosy średnio się lubią z proteinami. .. Jednak maska wyjątkowo dobrze działa jako baza - nawet dodanie papryki sprawia, że ma znacznie "ulepszone" działanie. Sama lub w zbyt dużych ilościach zdecydowanie mi nie służy.
Maskę trzymałam na głowie godzinę. Po kilku (lub kilkunastu) minutach zaczęłam czuć ciepło. Nie było to pieczenie - zwyczajnie ciepło spowodowane chili. Miałam spory problem z wypłukaniem fusów i siemienia, ale ostatecznie dałam radę. Dzisiaj już nie dodawałam ziarenek siemienia, a samego żelu było mi trochę szkoda. Jakoś mało mi go ostatnio wyszło...
Nie posiadam niestety żadnych zdjęć, więc musicie uwierzyć mi na słowo - efekty były niesamowite. :) Nie mogłam przestać dotykać swoich włosów - były tak miękkie i puszyste. Ponadto kawa przyspiesza porost włosów (ze względu na zawartość kofeiny). Podobnie chili! Poprawia także krążenie krwi.
Eksperyment uważam za udany i zapraszam was do wypróbowania.
Pytanie na koniec - stosowałyście kiedyś chili na włosy? :)

xoxo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi miło, jeśli zostawisz kilka słów od siebie w komentarzu - o tu, tu!