poniedziałek, 20 października 2014

Niedziela dla włosów (1)

Oficjalnie otwieram u siebie "Niedziele dla włosów". Chyba blog każdej włosomaniaczki obfituje w posty traktujące o tego typu "rytuale".
Warto również wspomnieć, że "niedziela" nie zawsze będzie niedzielą. Taka ja już nieterminowa jestem. :) Przykładowo w tym tygodniu szczególną uwagę poświęciłam włosom w sobotę.

Co zrobiłam?
Po pierwsze - olejowanie na noc olejem kokosowym.
Po drugie - mycie szamponem Familijnym.
Po trzecie - maska bananowa.
Oczywiście najważniejszym punktem była maska. Obrałam banana ze skóry i zblendowałam razem z łyżką żelu z siemienia lnianego (razem z ziarenkami) i malutką łyżeczką miodu. Do tego dodałam ok. łyżeczki soku cytrynowego. Wszystko nałożyłam na włosy, owinęłam folią i jeszcze zawinęłam w ręcznik. Trzymałam na głowie ok. 2 godziny, po czym spłukałam. Jak zawsze było ciężko z siemieniem, ale ostatecznie dałam radę.
Efekty?
Przede wszystkim zapach banana pozostał na nich na długo. Podobno na moim niskoporowatym "czubku" utrzymał się aż do wczoraj. Ponadto włosy stały się niesamowicie miękkie. Czy zaobserwowałam większą objętość, którą wymienia się we właściwościach banana w pielęgnacji włosów? Nieszczególnie. Powiem jednak, że nawet nie bardzo mi na tym zależało - mam wystarczająco gęste włosy. Gdybym miała otrzymać taki efekt, raczej nie wyglądałoby to już dobrze. Warto jeszcze dodać, że zaobserwowałam wydłużoną świeżość (dopiero dziś wieczorem zamierzam je umyć), choć może to kwestia indywidualna lub zwykły przypadek.
Na pewno jeszcze nie raz dam włosom taki pozytywny bananowy zastrzyk. :)

Na sam koniec mam do Was trudne pytanie - jaką bezproteinową maskę byście mi poleciły?

xoxo

2 komentarze:

  1. ja niestety chora jestem i nie chce mi sie z wlosami nicx robic;)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz kilka słów od siebie w komentarzu - o tu, tu!